Gustaw Morcinek (ur. jako Augustyn Morcinek)


Polski pisarz, działacz i polityk. Pochodził z bardzo biednej rodziny. Już jako roczne dziecko, na skutek śmierci ojca, stał się półsierotą.
W wieku 16 lat rozpoczął pracę w kopalni. Dzięki zbiórce pieniędzy przez kolegów z pracy Morcinek mógł ukończyć Polskie Seminarium Nauczycielskie w Białej.
W okresie międzywojennym stał się jednym z najbardziej znaczących śląskich pisarzy tworzących po polsku.
W 1933 roku powstało najsłynniejsze dzieło Morcinka - „Łysek z pokładu Idy”.
W czasie II wojny światowej trafił do obozów w Skrochowitz, Sachsenhausen i Dachau. Kilka razy proponowano mu podpisanie volkslisty. Za każdym razem odmawiał. Po wojnie ponownie wrócił do pisania.
Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1959).
Gustaw Morcinek zmarł na białaczkę. Miał 72 lata.
Do 2002 roku w Kaczycach na Śląsku Cieszyńskim funkcjonowała Kopalnia Węgla Kamiennego „Morcinek”.
Wybrane dzieła autora: „Narodziny serca” (Wydawnictwo ZHR, 1932), „Łysek z pokładu Idy” (Państwowe Wydawnictwo Książek Szkolnych, 1933), „Ondraszek” (Czytelnik, 1953), „Jak górnik Bulandra diabła oszukał” (Nasza Księgarnia, 1958), „Czarna Julka” (Czytelnik, 1959), „Judasz z Monte Sicuro” (Wydawnictwo Śląsk, 1963).


Najbardziej znany jego utwór to opowiadanie "Łysek z pokładu Idy", które przez dekady figurowało na szkolnych listach lektur. Sam pisarz pod koniec życia najwyżej oceniał swoje zbiory śląskich baśni jak "Przedziwne śląskie pogwarki" i "Jak górnik Bulandra diabła oszukał".

     

Gustaw Morcinek urodził się 25 sierpnia 1891 roku w Karwinie jako czwarte dziecko ubogiego woźnicy, który zginął w wypadku, gdy przyszły pisarz miał kilka miesięcy. Matka nie radziła sobie z utrzymaniem rodziny, starsze dzieci musiały iść na służbę. Gustaw jako 16-latek rozpoczął pracę górnika w szybie Głęboki w Karwinie. Był polewaczem, potem taczkarzem, ładowaczem, maszynistą. W jednym z opowiadań - "Jak stałem się pisarzem" - po latach napisze, że górnicy dostrzegli w nim talent i złożyli się na wysłanie go do seminarium nauczycielskiego. Tak naprawdę jednak nie była to inicjatywa jego przyjaciół, Morcinek skorzystał z pomocy Towarzystwa Szkoły Ludowej, które przyznało kopalni kilka stypendiów. Morcinek ukończył seminarium nauczycielskie w Białej (część Bielska-Białej), podczas lat nauki był w takiej nędzy, że zarabiał jako pucybut.

 

Podczas I wojny światowej Morcinek trafił do armii austriackiej. Po wojnie nie wrócił już do kopalni - został nauczycielem w Skoczowie koło Cieszyna. Mieszkająca w pobliskich Górkach Wielkich Zofia Kossak-Szczucka namówiła go na publikację tomu opowiadań "Serce za tamą" (1929) i napisała wstęp do książki. Kolejna powieść - "Wyrąbany chodnik" (1932) - przyniosła Morcinkowi uznanie i sławę, za pieniądze z nagrody literackiej otrzymanej za tę powieść kupił dom w Skoczowie. Za kolejne nagrody - m.in. za "Narodziny serca" (1932), "Inżynier Szeruda" (1937) - nabył samochód, którym podróżował po całej Europie.

1 września 1939 roku Morcinek - rzecznik polskości Śląska - uciekł na wschód, do Lwowa. Gdy doszły go wieści, że gestapo uwięziło zamiast niego jego siostrę, powrócił, spodziewając się aresztowania. 6 października 1939 roku wraz z gestapo przyszedł po Morcinka jego dawny uczeń ubrany w niemiecki mundur. To z tego powodu pisarz nigdy nie wrócił do zawodu nauczyciela - uznał, że jako pedagog poniósł klęskę.


Morcinek spędził pięć lat w obozach Sachsenhausen i Dachau. Przeżył, bo władze obozu prawdopodobnie uznały, że wpisany na obozowe listy więzień Augustyn Morcinek nie jest pisarzem Gustawem Morcinkiem. Zaproponowano mu opuszczenie obozu, jeżeli podpisze volkslistę, nie zdecydował się jednak na ten krok.

 

Do kraju Morcinek wrócił w październiku 1946 roku i spotkał się z ciepłym przyjęciem. Nakłady jego książek rosły, ukazywały się kolejne powieści i opowiadania jak "Wyorane kamienie" (1947), "Uśmiech na drodze" (1948), "Pokład Joanny" (1950) . Morcinek słynął z uległości wobec redaktorów i krytyków literackich. Łatwo godził się na zmiany w maszynopisach, po krytycznej recenzji potrafił przerabiać całą książkę.

 

W 1952 roku został posłem na Sejm, gdzie działał bardzo aktywnie, przede wszystkim w sprawach związanych ze Śląskiem. Po śmierci Stalina Rada Państwa postanowiła przemianować Katowice na Stalinogród, a Morcinka zmuszono do firmowania tego przedsięwzięcia. 27 kwietnia 1953 roku pisarz oświadczył z mównicy sejmowej, że "lud śląski - serce przemysłu Polski, pragnie, by w nazwie miasta uwiecznić imię Ojca Narodów". Zapłacił za to utratą autorytetu na Śląsku. Przez dwa lata po wystąpieniu w Sejmie Morcinek nic nie wydał, stronili od niego przyjaciele i znajomi, ktoś na ulicy w Katowicach przewrócił do góry kołami jego samochód, pocztą napływały obelżywe anonimy.

 

W ostatnich latach życia Morcinek wrócił do pisania, nauczył się też walczyć z PRL-owskimi redaktorami o autorską wersję tekstu. Ukazały się wtedy książki uważane przez krytyków za najlepsze jego książki jak baśnie dla dzieci "Siedem zegarków kopidoła Joachima Rybki" (1960) i "Czarna Julka" (1962), w której pisarz przedstawia świat swojego dzieciństwa. 20 grudnia 1963 roku Morcinek zmarł w szpitalu w Krakowie na białaczkę limfatyczną. Jego grób znajduje się w Cieszynie.


Chłopak z górniczej Karwiny (Zaolzie), górnik, nauczyciel, pisarz, człowiek teatru, a przede wszystkim Ślązak. Nie tylko przez miejsce urodzenia, później wybór Skoczowa, a zatem Śląska Cieszyńskiego na swą „małą ojczyznę”, ale głównie dlatego, że ten Śląsk stworzył go, jako człowieka i pisarza. To życie zmusiło niespełna 16 – letniego chłopca do pracy w kopalni, a ta z kolei, kiedy już podjął trud zmagania się ze słowem, była nieustanym tematem i motywem przewodnim jego utworów – od pierwszej do ostatniej powieści.

 

Kopalnia już w dzieciństwie była dla niego światem o niezwykłym uroku. W kopalni mieszkał brodaty duch Pustecki, były myszy przewidujące katastrofę i legenda polskiego inżyniera Racka, który ratując górników z wielkiej katastrofy 1894 r. w karwińskiej kopalni, oddał za nich swe życie. I byli ludzie – codziennie widział górników idących lub wracających z szychty, umorusanych, czarnych, z błyszczącymi białkami oczu. Patrzył pełen podziwu na ludzi, którzy ocierają się o czarną śmierć, kamracą ze Skarbkiem i wierzą w Świętą Barbórkę.

 

Ubolewał, że o Ślązakach tak mało w Polsce wiedzą. Dlatego całą twórczość im poświęcił, by w ten sposób „Śląsk przybliżyć do Polski, a Polskę do Śląska”. W latach 60-tych był bardzo cenionym pisarzem nie tylko śląskim, ale jednym z najchętniej wydawanych i czytanych pisarzy polskich. Bo Śląsk – dla Polski – był egzotyczny!

 

Życie go nie oszczędzało – ubogie dzieciństwo, wczesna utrata ojca, już w młodzieńczym wieku konieczność pracy ponad siły. …

Jednak dzięki pomocy kamratów – górników (ich finansowemu wsparciu) ukończył Seminarium Nauczycielskie w Białej i został nauczycielem. Zanim to nastąpiło, był żołnierzem w armii austriackiej, walcząc o wolną Polskę, a później ochotnikiem w wojnie polsko – bolszewickiej, bo choć nie musiał, chciał bronić ojczyzny.

 

Wreszcie znalazł swe miejsce na Ziemi Cieszyńskiej w Skoczowie, gdzie podjął pracę nauczyciela. Uczył języka polskiego, historii i geografii, mówił piękną polszczyzną, choć często posługiwał się gwarą.”Uczył nas pięknego pisania” – wspominają jego uczniowie, dodając, ze „trzeba było być skończonym ciamajdą, żeby popaść u niego w niełaskę, zawsze stawiał stopnie lepsze od zasłużonych.” Często opowiadał im o górnikach, utopcach i jego pięknych Beskidach, wtrącając swoje ulubione słówko: „roztomili”.

 

To swoim uczniom mówił o miłości do Śląska Cieszyńskiego, twierdząc, że „ziemia bywa przeróżna, jak przeróżne twarze ludzkie bywają, ale takiej ziemi, co by uśmiech dziewczyny młodej przypominała, uśmiech jasny i zamyślony, nie ma nigdzie ,bo z uśmiechu Pana Boga powstała”.

 

Do tej ziemi tęsknił, gdy dzielił los wielu nieszczęśników, jako więzień obozu koncentracyjnego w Dachau i Sachsenhausen. Kiedy wydawało mu się, że poza nienawiścią nie ma już w człowieku żadnego uczucia, przypominał sobie urodę ukochanego Śląska Cieszyńskiego, wracał we wspomnieniach do skoczowskiego „Domu Słońca”, do ukochanej mamulki i siostry Tereski… Wierzył, że przetrwa, ze wróci do domu i bliskich. Po latach w „Listach spod morwy” napisze: „W obozie nie byłem ani męczennikiem, ani bohaterem, ani świętym – tylko człowiekiem zwalczającym w sobie strach przed śmiercią obozową. Chciałem zrozumieć sens życia i cierpienia. Patrzyłem w zdumieniu na człowieka”.


Rzeczywistość powojenna, choć łaskawa dla jego pisarstwa, postawiła go w trudnej moralnie sytuacji – jako poseł na Sejm PRL odczytał po śmierci Stalina uchwałę o przemianowaniu Katowic na Stalinogród. I choć żaden z 400 posłów nie zaprotestował w tej sytuacji ,to Morcinek poniósł największe koszty moralne tego kroku. Upokorzenie Ślązaków było po stokroć jego upokorzeniem….

 

Jako autor powieści, opowiadań, baśni i scenariuszy teatralnych dla katowickiego Teatru Ateneum starał się służyć swym pisarstwem swej ukochanej ziemi i ludziom, których szanował. Jego droga życiowa jest dowodem, że można, mając uzdolnienia, ciężką pracą spełniać marzenia i osiągnąć wiele w wybranej dziedzinie. Zmarł 24.12.1963 r., a w rok później II Liceum Ogólnokształcące w Rudzie Śląskiej przyjęło imię Gustawa Morcinka – człowieka i pisarza, który całą swą twórczością przekazywał, ze mimo wszystko „Ludzie są dobrzy” i warto zauważyć każdy „Uśmiech na drodze”, bo „Narodziny serca” wrażliwego na drugiego człowieka i urodę świata pozwalają żyć pięknie, z wiarą w dobro i w szacunku dla ludzkiego trudu.